„Kwiatuszki” zwiedzają piekarnię
25 kwietnia dzieci 5 – letnie z gr. „Kwiatuszki” były na wycieczce w piekarni w Lasocinie u państwa Jadwigi i Henryka Drabik, gdzie zostaliśmy bardzo miło przywitani przez p. Jadwigę. Wskazano nam miejsce, w którym położyliśmy kurtki a następnie założyliśmy białe ochronne fartuchy i rozpoczęliśmy zwiedzanie piekarni, po której oprowadzała nas właścicielka.
Podczas wycieczki przedszkolaki miały możliwość zobaczyć jak wygląda piekarnia od środka. Na początku weszliśmy do pomieszczenia, w którym znajdowały się maszyny do wyrobu ciasta. Nasz przewodnik dokładnie opowiedział nam, do czego służą poszczególne urządzenia. Mogliśmy też zapoznać się tam z kolejnymi etapami powstawania chleba oraz produktami potrzebnymi do jego wypieku. W pierwszej kolejności obserwowaliśmy, jak w ogromnej elektrycznej dzieży mieszano składniki na biały chleb. Następnie dzieci zobaczyły, jak gotowe ciasto trafia do specjalnej maszyny porcjującej, a stamtąd do innej. Gotowe, ukształtowane bochenki wkłada się do obsypanych mąką foremek, które następnie ustawiane są na specjalnym ,,piętrowym” wózku. Przedszkolaki poznały również sposób w jaki zaplata się chałki. Dowiedzieliśmy się również, że proces rośnięcia ciasta odbywa się w specjalnym pomieszczeniu nazywanym „garówką”, skąd później trafia do pieca. Każde z dzieci miało możliwość wyciągnąć chleb z pieca przy pomocy dużej łopaty. Jak się okazało nie było to zbyt łatwe zadanie. Przedszkolaki z wielkim zainteresowaniem słuchały naszej pani „przewodnik”. Następnie przeszliśmy do pomieszczenia, w którym wypiekane są bułki i pączki.
Po części teoretycznej przyszedł czas na praktyczną. Nasze „kwiatuszki” zebrały się wokół wielkiej stolnicy, gdzie czekało na nich przygotowane wcześniej ciasto i zabrały się do pracy. Pomysłom dzieci nie było końca – widać było, że zabawa w cieście sprawia im wielką radość i frajdę. Co chwila każe przychodziło i chwaliło się swoim arcydziełem. Wśród nich znalazły się: serduszka, kwiatki, misie, piłki.
Jednak to nie koniec niespodzianek przygotowanych przez właścicielkę: każde z dzieci mogło własnoręcznie napełnić pączka marmoladą przy użyciu specjalnego urządzenia a następnie go zjeść. My również mieliśmy niespodziankę dla p. Jadzi w postaci podziękowania i bukietu kwiatów za serdeczne przyjęcie i miłą atmosferę, dzięki której mogliśmy zgłębić tajniki wypieku pieczywa.
Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i nadszedł czas, gdy musieliśmy wracać do przedszkola. Myślę, że wyjazd ten dzieci będą długo i miło wspominać.
Anna Pękalska
